sobota, 14 maja 2016

Jak Być Glam - Fleur De Force


Tytuł: Jak Być Glam
Tytuł oryginału: The Glam Guide
Autor: Fleur De Force
Tłumaczenie: Katarzyna Makaruk
Wydawnictwo: Literackie
Data wydania: 18 lutego 2016











Opis:
Fleur de Force, topowa youtuberka w dziedzinie beauty & fashion na świecie, dwukrotna laureatka Best Vlogger Award przyznawanej przez magazyn „Cosmopolitan” – jej kanały subskrybuje prawie 2 miliony użytkowników, tyleż samo odsłon miał film z jej ślubu zamieszczony na You Tube – prezentuje autorski zestaw porad oraz wskazówek, jak wyglądać olśniewająco i czuć się wspaniale. To coś więcej niż techniczny poradnik wizażu. To książka o zdrowym i harmonijnym stylu życia dającym poczucie szczęścia i satysfakcji, obejmująca takie zagadnienia jak makijaż, moda, włosy, podróże, zdrowie i fitness, wyobrażenia na temat własnego ciała oraz związki.
Fleur de Force podpowie ci, jak poczuć się dobrze we własnej skórze i cieszyć się sobą samą. Kto wie, może nawet pójdziesz w jej ślady i zainspirujesz się radami, jak założyć i poprowadzić własny vlog. Wszystko przed tobą!

Prawdopodobnie w tych czasach nie ma dziewczyny, która nie zwracałaby uwagi na swój wygląd. Oczywiście ekstremalne przypadki się nie liczą, ale są to wyjątki, bo w końcu każda z nas w pewnym stopniu podąża za modą, pragnie przyciągać wzrok mężczyzn (i nie tylko), a przede wszystkim czuć się dobrze we własnej skórze. I jak to kobiety nie lubimy, by narzucano nam konkretny styl, zachowania. Właśnie dlatego czytanie większości poradników ze sztywnymi zasadami nie pzzynosi rezultatów. I tutaj przychodzi nam z pomocą Fleur De Force..

O youtuberce tej prawdopodobnie wcześniej nie słyszałam. Powód jest oczywisty.. Praktycznie nigdy nie podążałam ślepo za innymi, a youtube wykorzystywałam jedynie do słuchania muzyki. I chociaż każda drogeria jest dla mnie jak ziemia obiecana, gdzie potrafię na raz wydać wszystkie oszczędności i jeszcze po tym przechadzać się kilka godzin między półkami, to nadal nie mogę powiedzieć, bym umiała wykonać perfekcyjny makijaż, a przy próba narysowania idealnej kreski trwa wieki. Jednak skusiłam się na przeczytanie tej książki, bo w końcu musi być ten pierwszy raz, prawda?

Na samym wstępie autorka objaśnia nam, co to znaczy być glam, a także wprowadza nas w swój świat, a także zaznacza, że nie jest to zbiór zasad, a jedynie wskazówki i rady, które mogą pomóc każdej dziewczynie, ale to, z ilu skorzysta, zależy wyłącznie od niej.

Treść dzieli się na kilka rozdziałów, poświęconych danej dziedzinie. W pierwszym, całkowicie skupiającym się na urodzie znajdziemy wskazówki dotyczące makijażu, doboru cieni do danego koloru oczu, zastosowania pędzelków, czy wyborze odpowiedniego korektora lub podkładu. Następne w kolejce są włosy i wszystko co z nimi związane, a także moda i kwestia stylu, ubrań, dodatków. Rozdział o podróżach był jednak moim ulubionym, z powodu wyjazdu do Stanów, który planuję od dwóch lat. Może nie jest on szczególnie długi, jednak okazał się pomocny, ze względu na wskazówki dotyczące pakowania, czy chociażby dbania o urodę podczas lotu. Część poświęcona zdrowiu i sprawności może dać nam niezłego kopa, a zaraz po nim autorka zapewni każdej z nas motywację, czyli rozdział o pozytywnym myśleniu, randkach i nie tylko. A jeśli chcesz tak jak Fleur zostać youtuberką, powinnaś zajrzeć na koniec, gdzie czeka mały dodatek o blogowaniu.

Co było ogromnym plusem książki to mnóstwo przepisów na posiłki, koktajle, soki, maseczki do włosów oraz twarzy; ciekawostek (bo kto by się spodziewał, że wsuwki należy aplikować karbowaną stroną do dołu), a także rozwiązania dotyczące braku czasu takie jak szybki makijaż, czy tutoriale łatwych, a zarazem stylowych fryzur. To wszystko składa się w niesamowitą całość, którą mogę polecić każdej dziewczynie. Mój egzemplarz próbny był czarno-biały, a nie odebrało mi to przyjemności czytania, a co dopiero, gdyby na każdej stronie móc podziwiać barwne ilustracje..


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Literackiemu

niedziela, 8 maja 2016

Grimm City. Wilk! - Jakub Ćwiek

Okładka książki Grimm City. Wilk!
Tytuł: Grimm City. Wilk!
Autor: Jakub Ćwiek
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania: 13 kwietnia 2016














Opis:
Miasto Grimm – ponura, spowita obłokami tłustej czerni metropolia to miejsce, gdzie o sprawiedliwość równie trudno, co o bezchmurne niebo. Zbudowane na ciele olbrzyma, napędzane jego smolistą krwią i odłamkami węglowego serca trwało w dawno ustalonym porządku. Do teraz. Na przestępczą scenę wkracza właśnie bezkompromisowo Nowy Gracz, a oficer policji Wolf zostaje brutalnie zamordowany we własnym domu. Czy te fakty się łączą? I czy czerwony płaszcz z kapturem zaobserwowany u głównej podejrzanej w sprawie zabójstwa czyni ze sprawy zbrodnię na tle religijnym?


Bajanizm, ale i niemal wszystkie religie przed nim i wiele odłamów po nim, uczyły, że żyjemy w jednej wielkiej opowieści, jednak składającej się z setek tysięcy małych. (...)
Grimm City to niebezpieczne miasto, w którym nikt z nas nie chciałby żyć. Pełno tutaj gangsterów, skorumpowanych polityków, a o dniu bez przestępstwa można jedynie pomarzyć. Jednak jakby do tej pory było mało, w mieście zaczynają ginąć taksówkarze, i nie wygląda na to, by policja wzięła sobie owe morderstwa do serca. W takiej właśnie metropolii żyje pewien muzyk o imieniu Alfie Moore oraz jego współlokator, a zarazem taksówkarz - Mikrus. Podczas, gdy ten drugi prosi kolegę o zastępstwo w prasy, Alfie nie podejrzewa, że ten jeden dzień tak odmieni jego życie, a on po powrocie do domu znajdzie ciało przyjaciela, po czym sam stanie się celem. Jaką rolę w tym wszystkim ma kobieta w czerwonym kapturku, którą podwiózł tego feralnego dnia w, jak się później okazało, miejsce brutalnej zbrodni?

(...) Każda opowieść zaś ma jedno nadrzędne prawo - niezależnie od poziomu skomplikowania ma jeden finał, gdzie wszystko splata się w całość.

A co jeśli nie...?
Już sama okładka przyciąga wzrok czytelnika. Utrzymanie jej w ciemnych barwach powoduje, że jaśniejszy skrawek z tajemniczą kobietą oraz cień wilka tuż za nią, niesamowicie oddziałują na wyobraźnię. A co dopiero, gdy dołożymy do tego tytuł oraz słowa tuż pod nim... Bo w końcu kto nie słyszał o dwóch braciach, których baśnie są sławne na całym świecie? I nawiązując do tych słów, autor trafił w samo sedno, a ja podczas czytania nie raz przyłapałam się na szukaniu powiązań ze znanymi mi bajkami. W sumie nic dziwnego, jeśli przyjrzeć się wcześniejszym dziełom Ćwieka, w których elementy zaczerpnięte z innych tekstów kultury jest widoczne gołym okiem (chociażby Chłopcy jako kontynuacja losów podopiecznych Piotrusia Pana.)

Następne zdanie, które usłyszał, było mocne i bolesne niczym siarczysty policzek wymierzony z zaskoczenia.

-Zabili go komisarzu.
Nie sięgam po gatunki takie jak kryminały. Rzadko kiedy potrafię się wczuć i kończy się to przerzuceniem paru stron i odłożeniem książki na półkę. Tym razem zaryzykowałam głównie ze względu na nazwisko autora, którego wszystkie książki obiecałam sobie przeczytać (chociaż okładka miała również sporo wspólnego z moją decyzją) i przyznam, że już nie raz powieści Jakuba Ćwieka sprawiły, że zdołałam przeczytać coś zupełnie odmiennego od mojego gustu literackiego. Tym razem się znowu nie zawiodłam!
Ojciec Perro mówił, że epizodyści wierzą, że każdy pisze własną książkę złożoną z szeregu zamkniętych historii.Ale przecież jednocześnie występuje gościnnie w opowieściach innych.
Jednak co sprawiło, że tą książkę czytało mi się lepiej od podobnych jej? A takie niuanse jak wprowadzenie poprawek co do wiary, w której Baśnie sprawują rolę Biblii, czy sama historia miasta. Być może początkowo nie do końca wiemy o co w tym wszystkim chodzi, ale z czasem całość tworzy niesamowity klimat, który działa jak magnez na nasze umysły. A postacie, chociaż wydawać by się mogło, że czasami są mdławe, zyskały moją sympatię. Nawet taka prostytutka Sue, która przecież nie zyskała wielkiej roli w całej powieści, ale jej dystans do samej siebie sprawił, że po raz pierwszy od początku lektury się uśmiechnęłam.
Gdy zabijesz zabójcę, rachunek zabójców dla świata będzie ten sam
Podsumowując, szczerze polecam zapoznanie się z twórczością autora. Nie jest to typowy kryminał, gdyż nic nie może być zwyczajne, gdy wychodzi spod pióra Jakuba Ćwieka. Z każdą kolejną powieścią, jestem coraz bardziej zachwycona jego talentem i chociaż tym razem rzadziej występuje charakterystyczny humor, fani powieści tego Pana z pewnością nie będą zawiedzeni!



Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu SQN.

piątek, 22 kwietnia 2016

Całując grzech - Keri Arthur




Tytuł: Całując grzech
Tytuł oryginału: Kissing Sin
Cykl: Zew Nocy. Tom 2.
Autor: Keri Arthur
Tłumaczenie: Kinga Składanowska
Wydawnictwo: Erica
Data wydania: 14 czerwca 2011











Opis:
Kiedy Riley budzi się naga i cała we krwi w nieznanym miejscu, jedyne co wie, to że musi uciekać. Nie pamięta ostatniego tygodnia, nie ma pojęcia gdzie jest i co się z nią działo, ani najważniejsze…kto jej to zrobił. Aby przeżyć uwalnia przetrzymywanego w laboratorium Kade’a - który, o zgrozo!, jest jednym z najseksowniejszych zmiennokształtnym jakiego widziała.
Po raz drugi, wbrew sobie, zostaje wplątana w niebezpieczne śledztwo Departamentu Innych Ras, ponieważ w jej żyłach płynie sekret, dzięki któremu Riley jest wyjątkowo cenna …Otoczona przez zaborczych i zazdrosnych kochanków z których każdy ma wobec niej jakieś zamiary, nie w każdym jednak przypadku miłosne oraz wrogów, których ciężko odróżnić od przyjaciół, Riley wie, że nie uniknie kłopotów.
Gdyby tylko mogła przetrwać swoje własne, niebezpieczne pragnienia…
"Całując grzech" jest drugą z dziewięciu książek o Riley Jenson z bestsellerowego cyklu ZEW NOCY.


Piękno to kwestia gustu. Nie zawsze widać je na pierwszy rzut oka.
Riley po pełni budzi się z zanikiem pamięci oraz trupem u boku. Czuje, że grozi jej tu niebezpieczeństwo, więc postanawia uciekać. Zabija przy tym dwie nieznane jej wcześniej bestie. Niestety nie wszystko idzie po jej myśli, gdyż w pewnym momencie włącza się alarm sugerujący, że albo ktoś znalazł martwego mężczyznę lub bestie, albo zorientował się, że nie ma jej w miejscu, z którego najwidoczniej uciekła. Ukrywa się w stajni, gdzie odkrywa uwięzionych zmiennokształtnych. Jednym z nich jest Kade - mężczyzna, z pomocą którego ucieka. Chcąc, nie chcąc znowu zostaje wplątana w śledztwo Departamentu. Jakby tego było mało Quinn - wampir, którego poznała szukając brata -po tym jak dał jej kosza, postanawia zaryzykować i się z nią związać. Jednak nie ma ona zamiaru rezygnować z pozostałych mężczyzn i swoich przyzwyczajeń.
Myśl o Quinnie jak o kawałku czekolady. Sycącym i intensywnym w smaku, ale w twoim przypadku całkowicie uzależniającym. I tak samo jak w przypadku czekolady najlepiej zrobisz, jeśli powstrzymasz się od jej jedzenia, ponieważ nie jest dla ciebie dobra.
Quinn, Kade, nowo poznany wilczy Alfa.. Mam wrażenie, że połowa bohaterów wciela się w rolę kochanków Riley. Mimo tego, że pełnia już minęła, co było powodem jej wyuzdania, ona nie rezygnuje z seksu jako podstawowej formy rozrywki. W tej części jednak albo jest go mniej, albo zdążyłam się już przyzwyczaić do tego stopnia, że nie przeszkadza mi to w dalszym czytaniu i poznawaniu losów poszczególnych postaci. Riley twardo trzyma się swojego zdania o otwartych związkach, a jej jedynym argumentem jest czekające gdzieś na nią przeznaczenie w postaci drugiej połówki oraz chęć posiadania dziecka, którego przez rozwijające się wampirze geny może zostać pozbawiona.
Ja i powodzenie znamy się tylko z widzenia.
Podobnie jak Wschodzący Księżyc, tą książkę czyta się szybko, akcja się nie wlecze, a wydarzenia przedstawione są jasno, potrafią wzbudzić zainteresowanie. Co prawda mogłoby być mniej scen erotycznych, jednak motyw z klonowaniem, łączeniem gatunków w odniesieniu do magicznych stworzeń, jakim jest między innymi Riley, zasługuje na pochwałę. To właśnie te eksperymenty są przyczyną powstawania najdziwniejszych stworzeń, które mamy okazję poznać jedynie w tej książce. 
Może powinnam sobie dać spokój z facetami i zadowolić się kawą.W końcu dawała dużo przyjemności bez dodatkowych kłopotów.
Druga część Zewu Nocy jest zdecydowanie lepsza od poprzedniczki. Nie wiem czy jest to zasługa mniejszej ilości seksu czy coraz lepszego wprowadzenia do fabuły oraz rosnącego napięcia i licznych tajemnic. W każdym razie przy tej książce nie da się nudzić. Już autorka się o to postarała.
Gdyby Jack mnie teraz słyszał, to chyba umarłby ze śmiechu. Robienie tego, co ktoś mi kazał, nigdy nie było moim priorytetem.
Nadal, ze względu na sceny erotyczne, książkę polecam głównie osobom starszym, albo jak kto woli - przynajmniej przeciętnie dojrzałym. 

sobota, 9 kwietnia 2016

Na Wielkim Ekranie: Nie z Tego Świata. Sezon 1.

Tytuł: Nie z Tego Świata / Supernatural
Twórcy: Eric Kripke
Liczba odcinków: 22
Czas trwania odcinka: 40-45 min.



Moment, gdy nieznana siła nawiedza dom Winchesterów, całkowicie zmienia ich przeznaczenie. Z rodziny pełnej marzeń o spokojnej przyszłości, zmieniają się w pogromców zła. Oto pożar, który za sprawą potężnego demona, pochłonął matkę Deana i Sama, sprawił, że w ich ojcu zapłonęła chęć zemsty. Przez długie lata walczy ze złem, szkoląc przy tym swoich synów, z nadzieją, że uda mu się w końcu odnaleźć zabójcę żony.


Dwadzieścia dwa lata po śmierci matki, Sama, który postanowił zakończyć życie łowcy i wieść życie z dala od paranormalnych stworzeń i zjawisk, odwiedza starszy brat, z wieściami o zaginięciu ojca. Postanawia pomóc mu w odszukaniu go, jednak ma ograniczony czas, gdyż spodziewa się rozmowy kwalifikacyjnej. Po tym czasie wraca do domu, gdzie kilka minut po przekroczeniu progu, jego dziewczyna ginie w identyczny sposób jak matka. To wydarzenie sprawia, że decyduje się dołączyć do brata w dalszych próbach znalezienia Johna Winchestera.



Sam i Dean są właściwie jedynymi głównymi bohaterami. To serial, który pod tym względem mogłabym porównać z CSI lub innymi tego typu produkcjami, gdzie każdy kojarzy policjantów, a reszta zmienia się z odcinka na odcinek. Są co prawda postacie, które występują kilka razy, jednak to dwaj bracia (i w mniejszym stopniu ich ojciec) grają tutaj pierwsze skrzypce. A co idzie za zmianą bohaterów drugoplanowych, historie również się zmieniają. Chociaż cały sezon dotyczy poszukiwań ojca i demona, który zabił ich matkę, to każdy odcinek zawiera historie różnych postaci, a bracia stoją przed różnorakimi bytami ciemności. Na ich drodze staną duchy, wampiry, cienie, strzygi i wiele, wiele innych potworów.


Starszy brat jest synem, który bez względu na wszystko stoi u boku ojca. W momencie, gdy sam wyjeżdża, to on z nim zostaje i wypełnia wszystkie rozkazy. Jego charakter, specyficzne poczucie humoru i potyczki słowne z Samem, nie raz wywołują uśmiech na twarzy widza i chociaż to typowy macho, podrywający wszystko co się rusza, ponad wszystko stawia bezpieczeństwo swojej rodziny. Z kolei Sam to typ człowieka, który zamiast działać pod wpływem impulsu, woli posłużyć się inteligencją. Mógłby wypaść blado przy Deanie, jednak tajemnicze wizje, których zaczyna doświadczać sprawiają, że śledzimy każdy jego krok z nadzieją na coraz więcej. Ich gra aktorska wraz z pomysłem na fabułę to z pewnością największe plusy serialu.


Efekty specjalne wypadły bardzo dobrze, jednak nie rewelacyjnie. Do charakterystyki mrocznych postaci, ich oczu, strojów, całokształtu nie mogę się przyczepić. Podobnie jeśli chodzi o muzykę, idealnie pasującą do poszczególnych momentów. Niestety, co rzuciło mi się w oczy, to sam ogień, który kilka razy występuje i prawdopodobnie za każdym wygląda dość sztucznie. Jest to jedyny minus, który mam nadzieję, nieco poprawi się w następnych sezonach. Jednak biorąc pod uwagę wiek serialu, który został kręcony naście lat temu, nie powinno to aż tak przeszkadzać.


Wątpię, by w tych czasach istniał serial, który jest w stanie przestraszyć widza, ale jeśli miałabym jakiś wybrać, mógłby to być właśnie ten. A nawet jeśli nie jest typowym horrorem, to z pewnością przynajmniej zapewni dreszczyk. Jest to z pewnością przemyślana produkcja, godna poświęcenia uwagi. A jeśli ktoś jest sceptycznie nastawiony ze względu na dużą ilość sezonów, zapewniam, że odcinki ogląda się z zapartym tchem i nawet nie obejrzałam się, gdy skończyłam pierwszy sezon. 

środa, 30 marca 2016

Na wielkim Ekranie: Kroniki Shannary. Sezon 1.

Tytuł: Kroniki Shannary / The Shannara Chronicles
Twórcy: Alfred Gough, Miles Millar
Liczba odcinków: 10
Czas trwania odcinka: około 42 min.


Na szczątkach Ziemi rządzonej przez ludzi, powstaje nowy świat. Świat elfów, gnomów i wielu przeróżnych stworzeń. Właśnie w takim uniwersum poznajemy Amberle - młodą elficką księżniczkę, która wbrew wszelkim regułom decyduje się wziąć udział w wyścigu, który zdecyduje kto zostanie jednym z Wybranych - elfów strzegących świętego drzewa Ellcrys. Jest to swojego rodzaju brama strzegąca przejścia między światem naszych bohaterów, a Zakazem, czyli miejscem, w którym po wojnie elfów zostały uwięzione wszystkie demony. Jednak historia świętego drzewa traktowana jest jak mit. Mało kto bowiem wierzy w jego niezwykłość i rolę. 


Po udanej próbie, w momencie, gdy Amberle dotyka Ellcrys, doświadcza wizji przyszłości, w której widzi koniec świata. Jest ona na tyle niebezpieczna, że księżniczka ucieka. Jednak już rozpoczął się ciąg wydarzeń, którego nie można cofnąć. Nadchodzące zło budzi druida, którego zadaniem będzie przygotowanie wszystkich ras do nieuniknionej walki. Oto Ellcrys zaczyna umierać, a każdy spadający na ziemię liść oznacza jednego demona na wolności. Teraz przyszłość świata leży w rękach wybranych przez los osób, których ścieżki się wkrótce złączą. Jednak czy podołają misji i uchronią świat przed zagładą? A może przewaga znajduje się po stronie demonów?


Amberle okazuje się jedyną osobą, która jest w stanie uratować święte drzewo. Jednak, gdy ucieka, druid Allanon wraz z Wilem Ohmsfordem, wyruszają na poszukiwania. Wil jest bowiem kolejną postacią, której udział w misji jest niezbędny. W połowie elf, w połowie człowiek, który okazuje się potomkiem niegdyś władającego państwem rodu Shannary oraz postacią dzierżącą kamienie elfów - magiczne minerały, których przeznaczenie pozostaje tajemnicą. Znaczącą postacią okaże się również nie kto inny jak zwykły (a może nie do końca) człowiek - Wędrowczyni Eretria - niesamowicie denerwująca złodziejka. 


Większość aktorów odgrywających role w tej produkcji nie jest na tyle popularnych, by poprzednie wystąpienia przyćmiewały obecne. Jednak ogromnym zaskoczeniem był dla mnie Manu Bannett , znany ze swojej roli z Arrowa, wcielający się tutaj w postać druida. Jednak namacalna różnica między Allanonem a Sladem sprawiła, że nie miałam pojęcia z kim mam do czynienia. I zapewne nadal by tak było, gdybym nie postanowiła lepiej zapoznać się z obsadą. John Rhys-Davies w roli króla Eventina spełnił się idealnie, jednak ze wszystkich postaci to właśnie jego syn Ander (Aaron Jakubenko) najbardziej przypadł mi do gustu - mężczyzna znany ze swojej słabości do imprez i alkoholu, który w końcu przezwyciężył strach i stanął na wysokości powierzonego mu zadania.


Amberle, Wil oraz Eretria to postacie, które trudno polubić. Zazwyczaj jest zupełnie odwrotnie, jednak w tej produkcji nie potrafiłam pokochać głównych bohaterów od pierwszych stron. Księżniczka jest wiecznie przestraszoną osobą działającą pod wpływem impulsu i szczerze miałam wrażenie, że gdyby nie powierzone jej zadanie, cały sezon by siedziała i płakała. Oczywiście w przerwach między byciem zazdrosną o Wila. Eretria to z kolei osoba, która nie musi się nawet odzywać, by niesamowicie irytować. Pół sezonu zachowywała się jak *uwaga, cenzura*. Oraz Wil - jedyny chłopak w tym gronie. Nie trudno się domyślić, że mamy tu do czynienia z typowym trójkątem. Przyznam, że ciało ma boskie, bo o twarzy niestety nie mogę tego powiedzieć (niestety długie włosy nie są moją bajką), jednak to zachowanie sprawia, że miałam ochotę mu przywalić. No bo w końcu niby zakochany w jednej, ale skoro nie może jej mieć to się prześpi z drugą. Logiczne, nie?

Cała sceneria jest utrzymana w mrocznych barwach, co nadaje charakteru przedstawionemu światowi. Widoki zapierają dech w piersi. Demony przedstawione tak realistycznie, że nawet siedząc po drugiej stronie ekranu czujemy wpełzającą na ręce gęsią skórkę. Nawet stylizacja uszu zasługuje na pochwałę, nie mówiąc już o cudownych strojach czy niesamowitym openingu, który skradł moje serce. Widać, że pod tym względem MTV dało z siebie wszystko.


Nie powiem, by serial był arcydziełem, jednak całokształt zasługuje na uwagę. Szczególnie polecam dla osób, które uwielbiają magiczne wątki, mnóstwo miłości, poświęcenia, niebezpieczeństwo, czy intrygi. No a zakończenie... Sprawiło, że po prostu muszę zobaczyć następny sezon. Żałuję jedynie, że obejrzałam serial przed przeczytaniem książki. Ale i na to przyjdzie czas.